Moje drzewo genealogiczne

Statystyki — Moje drzewo genealogiczne

Drzewo genealogiczne zostało uaktualnione 17 lipca 2017.

Osoby
Mężczyźni
337
48,7%
Kobiety
352
50,9%
Liczba nazwisk
Rodziny
Źródła
Multimedia
Repozytoria
Wydarzenia
783
Użytkownicy
8
Rok ostatnich urodzin
2014
Dane te są prywatne i nie mogą być pokazane.
Średnia długość życia
52
Mężczyźni: 48   Kobiety: 58
Średnia liczba dzieci w rodzinie
1,98
Najstarsze udokumentowane losy rodziny Podwiązków

Najstarsze znane mi zapisy o losach członków rodzin.

Jan Podwiązka 1884-1924  Mój dziadek. Nie mam o nim wielu wiadomości. W wieku około 20 lat wyjechał z Klimontowa do Sosnowca. Tutaj poznaje swoją przyszłą żonę Bronisławę. W Sosnowcu w roku 1907 biorą ślub. Nie jest mi wiadomo czy miał zawód. Przed rokiem 1917 przenoszą się do Olkusza. W tym czasie wg sagi rodzinnej pracował jako robotnik leśny , leśniczy? w Ojcowie. Po namowie Nadleśniczego przenosi się do fabryki papieru w Kluczach. Podobno miał żałować tej decyzji. Nie jest jasne czy mieszkał w tym czasie z żoną i dziećmi w Olkuszu. W roku 1924 został pochowany na cmentarzu olkuskim.

Jego żona Bronisława urodziła się w Prandocinie. Z rodzinnej miejscowości wywędrowała do pracy w Sosnowcu w dzielnicy Stary Sielec. Zmarła w Gdyni w 1967 r.

Filip Podwiązka 1886-1950  W roku 1913 wypływa z portu Antwerpia do Nowego Yorku. Zamieszkuje w Ohio Cleveland Ward 7 Cuyahoga. W  latach 1917 – 1919 odbywa służbę wojskową w armii amerykańskiej. Po roku 1920 wraca do polski. W kraju przed jego wyjazdem w roku 1913 rodzi się syn Mieczysław,1913-1991r – ułomny poruszający się na taborecie. Miałem z nim kontakt w latach sześć dziesiątych ub. wieku. Pozostała piątka dzieci rodzi się po jego powrocie Kazimiera 1923-2005, Józef 1925-1994, Janina 1927-2013, Stanisława 1928-2014, Stefan 1933-2014.

Andrzej Podwiązka 1888-? Wyjeżdża do USA w 1912 r z Antwerpii do NY. Przebywa w Stanach do roku 1924. Po tej dacie najprawdopodobniej przeprowadza się do Francji. Przypuszczam, że mieszkał w Wittenheim Mongourette 2 Elsass. Tak wynika z notatki, którą sporządziło Stapo Metz w 1941 r. Zatrzymany brat Bolesław podaje adres do ewentualnej korespondencji. W latach 1950-1960 był kontakt poprzez sąsiadów rodziny z Oświęcimia, że żyje i ma rodzinę we Francji. Nie mam do tej pory innych wiadomości. Jest luźna informacja na genealogia.pl, że w okresie międzywojennym we Francji urodziło się jedno dziecko z nazwiskiem Podwiązka. Ostani znany adres z 1941 r, Wittenheim Mountgorette 2 Elsass. Wówczas okupowana przez Niemców Francja. Adres z karty aresztowania jego brata Bolesława podaje dokumencie Stapo Metz.

Marcin Podwiązka 1875-? Wyjeżdża razem z Andrzejem. Zostawia żonę Franciszkę z d.Zwolińską. W kraju została żona i czworo dzieci. Prawdopodobnie nie wrócił do Polski. Dziadek Marcina Sebastyan był bratem Michała. Andrzej był w linii rodu po Michale.

Bolesław Podwiązka 1904-1945. Wiadomości o Bolesławie były przekazywane w opowiadaniach rodzinnych. Po wielu kwerendach podaje ostateczna wersję dziejów Bolesława.

Urodził się w Klimontowie w 1904 r i zupełnie nie wiadomo co robił do połowy lat dwudziestych. Mam jego zdjęcia w mundurze Krechowieckiego ułana  z roku 1925? Co robił w okresie międzywojennym nic mi nie wiadomo. Z opowiadań rodzinnych, podobno był legionistą. Ja zupełnie bezpodstawnie pomyślałem Francuska Legia. Kto wie jak było bo....

W roku 1941 trzeciego pażdziernika zostaje złapany przy przekroczeniu granicy niemiecko-francuskiej. Francja już była w tym czasie okupowana. Bolesław podczas przesłuchania przez stapo Metz podał miejsce swojego  zamieszkania Köln. A przybył z Polski z Radomia Czy prawdziwe? Po roku zatrzymania zostaje przekazany do obozu KZ Natzweiler piątego pażdziernika1942. W roku 1943 przeniesiony do Buchenwaldu, dostaje numer 13873, mieszka w blokach 51 i 37. W październiku 1944 przeniesiony do podobozu S III Ohrdruf.  Ponownie przeniesiony do Buchenwaldu dostaje nr 105568. 15 stycznia 1945 Buchenwald jest ewakuowane a jeńcy wysyłani “marszami śmierci” w różne kierunki. Bolesław posłany transportem kolejowym do Dachau. Przybył do obozu 27 kwietnia 1945. Prze dwa dni transportem nikt się nie interesował.  Po tym czasie US Army wyładowała wagony. Zmarłych pochowano w Waldfriedhof /Leśna Polana/.  Na sporządzonej liście nie ma Bolesława. Można konstatować, że przeżył transport.  Zmarł wkrótce w  Dachau 14 maja 1945 r. Miasto Kóln dostało wiadomość o jego zgonie, ostatnie podane miejsce zamieszkania. Miał TYLKO 41 LAT!!!!

Poszukiwałem poprzez PCK Losów Bolesława Niestety mimo ogromnej życzliwości pań z PCK. które poszukiwały śladów życia Bolesława w Krakowie i Radomiu nic nie znaleziono.

Datę zgonu i miejsce udało mi się uzyskać z miasta Kóln. We wszystkich dokumentach obozowych, z zatrzymania - mam  kopie dokumentów, Bolesław podawał adres brata Andrzeja: Wittenheim Mongourette Elsass 2 do korespondencji. Wówczas to była okupowana Francja.

To otwiera drogę do odszukania Andrzeja. W połowie ubiegłego wieku nasza rodzina w Sosnowcu i Oświęcimiu dostała wiadomość od niego, że żyje i ma rodzinę. „ Żelazna kurtyna” zamknęła drogę do korespondencji, a w Polsce nie można było przyznać się do rodziny za granicą. Losy Andrzeja są  jeszcze do wyjaśnienia.

We Francji w stosunku do Niemiec i Polski jest niezwykle trudny dostęp do w archiwów. Bez rodowitego Francuza i francuskiego języka nie ma skutecznych poszukiwań.

Ignacy Podwiązka 1906-1943 i Stefania Podwiązka 1905-1982. Małżeństwo aresztowane przez Stapo Kattowitze  w 1941 r. Byli działaczami „Orła Białego” Zdzisława była łączniczką i kolporterem „bibuły”. Mieszkanie po aresztowaniu zostało zaplombowane i tak pozostawało przez cały okres okupacji. Jedenastoletni syn Zdzisław był nieobecny w mieszkaniun i uniknął zatrzymania. W czasie okupacji wchodził do mieszkania przez okno, ale nie mieszkał. Przebywał u rodziny, najprawdopodobniej u swoich wujków w Klimontowie.

Ignacy znalazł się w obozie pracy w Mysłowicach, W jego życiorysie pojawiają się dwie daty zgonu 23,11,1943 Hitlerowcy podali przyczynę gruźlica płuc. Literatura: Więzienia hitlerowskie na Śląsku, w Zagłębiu Dąbrowskim i Częstochowie praca zbiorowa A. Szefer r. wyd. 1983 podaje, że zginął pod blokiem 11, 21,01,1944 r. Miasto Czeladź po zakończeniu działań wojennych ekshumowało 116 Czeladzian i pochowało 3. 10. 1947 przy kościele w Czeladzi. Wśród pochowanych jest wymienione nazwisko Ignacego Podwiązka.

Losy jego żony potoczyły się inaczej. Uwięziona w Auschwitz jako więzień polityczny, otrzymała nr 54823. W dniu 27.07. 1944 została przeniesiona do Ravensbruck. Otrzymała nr 46506. W dniu 31 08 1944 przewieziona została do Buchenwaldu. Nie otrzymała numeru. W kwietniu 1945 została wyzwolona przez US Army. Wróciła do Polski i zamieszkała w przedwojennym mieszkaniu. Zmarła w Czeladzi w 1982 r.

W czasie okupacji rodzina Ignacego – siostry, otrzymały wiadomość, że mogą odebrać jego prochy w Auschwitz. Z oczywistych względów nikt tam nie pojechał.

Józef Podwiązka 1925-1994  Zabrany na roboty przymusowe do Michelhausen Dolna Austria w grudniu 1942r. do maja 1945r. Uwolniony wraca do Polski. Osiedla się we Wrocławiu. Pochowany na cmentarzu  Osobowice 14N/90/4 od pola 10.

Genowefa Podwiązka 1920-2001 osadzona z Auschwitz 1943-1945 nie mam numeru obozowego Zmarła we Wrocławiu Pochowana na cmentarzu Osobowice 37/325/20 od pola 38. Nie mam jej danych osobowych.

Z racji pochowania na tym samym cmentarzu w moim domyśle i z relacji rodziny z Klimontowa, nie żyjącej już jego siostry Janiny mogła być jego żoną.

Stefan Podwiązka  1916-2002. Osadzony w KZ Mauthausen 12.01.1943-01.do 05.1945 przeżył represje, Urodzony w Zemborzynie, Zmarł w Kanigowo Nie dotarłem do powiązania Stefana z linią Podwiązków z Klimontowa.

Wojciech Grabarczyk osadzony w Obermedig (Mayen). Nie znam danych rodziców Wojciecha  i miejsca urodzenia. Uwolniony, Ma córkę Sonię z matki Nadzieżda Bezluga. Nie jest z rodziny Podwiązka. Jego córka Sonia wyszła za mąż za Józefa Podwiązkę

Sonja Podwiązka 12.01 1945 w Obermendig /Mayen/ dziecko urodzone w obozie pracy z matki Nadzieżdy Bezluga Ukrainka. Ojciec Wojciech Grabarczyk.  Uwolnieni w marcu 1945 r.  Odnalazłem Sonię pod nazwiskiem  Podwiązka po mężu Józefie Podwiązka. Rozwiedziona z mężem.  Mieszka w Sieradzu. Miała dwójkę dzieci Agnieszkę Podwiązka obecnie Kędzierska, syn nie żyje. Zginął w wypadku motocyklowym w Nowej Hucie.

Sonia Grabarczyk po męzu Podwiązka matka Nadzieżda Bezluga Ukrainka. osiedliła się z rodzicami w Choszcznie Recz. Wyszła za mąz za Józefa Podwiązkę.

Sylwester Podwiązka 1922-2002 Osadzony w Koronowo w  hitlerowskim ciężkim więzieniu, przeżył. Pochowany na cmentarzu w Gdańsku Łostowice.

Henryk Polanowski-Podwiązka 1908-1964 Mój tata. Pierwsze publiczne wiadomości o nim pojawiły się w książce pt: „Życie Emalierni Olkusz" Wymieniony na stronie 23 jako ślusarz narzędziowy i działacz PPS. Po przegranej kampanii wrześniowej  w lasach janowskich, tato w stopniu sierżanta zostaje internowany na Węgrzech. Pod koniec 1940 wraca do Polski. Rozpoczyna pracę w swoim zakładzie w Emalierni. Następnie z rodziną w połowie 1945 r. i przyjaciółmi wyjeżdża do Gdańska. Nie wyjechał w tym czasie namawiany wówczas mój przyszły teść, Mieczysław Podwiązka.  Pracuje w Emalierni do połowy 1945 r.

Kazia Łaskawiec-Podwiązka 1917-1995  moja chrzestna wymieniona w tej samej publikacji str. 82 , 118. W czasie okupacji pracowała w Emalierni Olkusz. W pewnym momencie gdy nie było nadzoru poszła z koleżankami opalać się na dachulaugh zakładu. Zauważona przez hitlerowskiego nadzorcę, wezwana na przesłuchanie nie zdradziła z kim była na dachu. Po wyzwoleniu krótko zatrudniona jako pracownica biurowa., bo w listopadzie 1945 r. była już z całą rodziną w Gdańsku. Zamieszkała na Brukowej nr 30 wraz matką Bronisławą.  

 

 

 

 

Małe Ojczyzny

Olkusz Miasto mojego urodzenia 14 09 1941 r. Czy coś zostało w pamięci z tego okresu? niewiele, kilka obrazów ze starego placu fabrycznego. Wokół niego niskie budynki mieszkalne. Pośrodku stała wyglądem przypominający barak, szkoła. Parterowa budowla z poddaszem, do którego z jego krótszej strony przylegały drewniane schody. Zanotowałem w pamięci, że spadłem z nich. Ale nie jestem pewien, czy to moje wspomnienie czy utrwalone później opowiadania bliskich.

Jestem pełen wątpliwości, które miasto, Olkusz czy Gdańsk nazwać rodzinnym? W Olkuszu się urodziłem. Byłem tam obecny tylko cztery lata. Niewiele z tamtego czasu pamiętam z uwagi na młody wiek. Gdańsk chętniej nazywam moim miastem. W nim urodziłem się drugi raz. Dorastałem w Gdańsku, nabywałem wiedzę w szkołach, wrastałem emocjonalnie w rodzinę. Tutaj mimo upływu czasu mam dużo przyjaciół, kolegów. W Gdańsku zostało wiele wspomnień i już nic tego nie zmieni. Mieszkam od czterdziestu lat w Trzemeśni. Mam dobrych znajomych, sąsiadów, kolegów, lecz przyjaciół z Gdańska mi brak. Trzemeśnia, gdyby podzielić na kawałki czas mojego życia - jest grudzień 2014 w wymiarze liczbowym stanowi ponad połowę moich siedemdziesiątych czterech lat. Trzydzieści cztery do czterdziestu, lecz gdyby położyć na szalę przeżycia to zdecydowanie większy bagaż wspomnień jest w tych trzydziestu latach z Gdańska i czterech krakowskich ze studiów w AWF. Czy to dziwne? Chyba nie! Wszystko co najważniejsze zaczyna się, tak jak mówił na spotkaniu z mieszkańcami Wadowic Św. Jan Paweł II „W tym mieście, wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, studia się zaczęły…” Dla mnie z małą poprawką życie zacząłem w Olkuszu. Czy na pewno?

W Olkuszu na Kolonii Fabrycznej zamieszkaliśmy tuz przed wojną. Plac, kształtu nieregularnego prostokąta obsadzony niskimi  budynkami. W jednym z domków najczęściej dwurodzinnych mieszkaliśmy. Przylegał do granicy lasu na Czarnej Górze. Zaraz obok niego było wyjście z ogradzającego plac muru, z zamontowanym w nim kołowrotkiem.Czy to wszystko co zapamiętałem z tamtego czasu o Olkuszu? Z wspomnieniami jest tak, kiedy zaczynasz, masz kilka reminiscencji. Lecz im częściej o nich myślisz, tym pamięć pozwala sięgać głębiej w przeszłość. Freud miał rację. Tylko mała część jest „na wierzchu”. Reszta tkwi w podświadomości i czeka cierpliwie na nowe odkrycie. Olkusz tamtego czasu, małe parterowe budynki. Tylko niewiele różniące się od wiejskich chat, których dużo było na obrzeżach miasta. Główna ulica, stanowiła część drogi Kraków - Katowice. Mimo to nie było na niej dużego ruchu. Przy niej stały domy bogatszych przedwojennych patrycjuszy, lub ich powojennych spadkobierców, dwa piętra to minimum z szeroką bramą wjazdową. Duży budynek sądu, stary cmentarz z grobem Francesco Nullo – pułkownik włoski. Przyjaciel i powiernik Giuseppe Garibaldiego, dowódca ochotników włoskich, tzw. garybaldczyków, którzy wzięli udział w powstaniu styczniowym 1863 r. Były sklepy, kino „Orzeł”, powiatowy posterunek milicji. Było też parę zielonych placów. Dzisiaj zabudowane np. bankiem PKO. Z tego traktu wjeżdżało się na rynek wytyczony w 1299 r. z budynkami historycznymi dwoma kamienicami - pałacami, wieżą ciśnień z początku XX wieku pośrodku. Rozebrana w latach siedemdziesiątych. W rynku w jednym rogu była, jest do tej pory, Bazylika Św. Andrzeja, a po przekątnej okazały XVI wieczny budynek tzw. "Batorówki", nazwa pochodzi od legendy wg której miał w niej przebywać król Stefan Batory.

Rynek był placem targowym pełnym w dni jarmarków furmanek, koni, przenośnych kramów. Sceneria znana dzisiaj z obrazów przedstawiających stare rynki galicyjskich miast.                                                                                                                                                       

Olkusz to też ponura historia mordu na Żydach zabranych z likwidowanego getta i wywiezionych do obozów zagłady 14 lipca 1942 r. W Olkuszu jedną trzecią mieszkańców stanowili Żydzi. Innym tragicznym wydarzeniem była tzw. krwawa środa olkuska. Za zabicie żandarma niemieckiego Kaddatza, spędzono kilka tysięcy mężczyzn na place Olkusza Od drugiej w nocy do późnego wieczora musieli leżeć twarzą do ziemi. Najwięcej na rynku.

Mnie małemu człowiekowi z miasta Gdańska zabudowanymi gmachami z czerwonej wypalanej cegły, od razu rzucił się w oczy główny budulec tych domów: ciosana bardziej czy mniej starannie kremowa skała wapniowa. Jednym z najbardziej rzucającym się w oczy elementem różniącym pojedyncze domy z Gdańska i Olkusza była sień z dużą bramą wjazdową. Budynki stały tak jest do teraz, bokiem do ulicy, rynku. Brama umożliwiała wjazd wozem na podwórko domu. Dzisiaj bramy w zasadzie zostały zabudowane, są w nich sklepy, kawiarenki. Jest tak w Olkuszu, jest także podobnie w Myślenicach. Spacerując po krakowskich ulicach widać  charakter budownictwa małopolskiego. Gdańsk, do którego wizerunku się odwoływałem był budowany na wzór miast niemieckich. Ulice w mieście zabudowane kamieniczkami z portalami, schodami do głównego wejścia do domu. W środku już tylko przedsionek sień korytarz, czy przedpokój. Szerokość kamieniczki pokazywała zamożność właścicieli. Dwa okna obok siebie to norma. Trzy i więcej to były duże domy. Zdarzały się z jednym oknem, lecz tych zdecydowanie było mniej.

W 1954 pojechałem pierwszy raz do Olkusza. Musiałem być odpowiedzialny, mama wsadziła mnie do pociągu w Gdańsku, gdzie mieszkaliśmy od kwietnia 1945 r. na Brukowej 13, i poleciła pod opiekę konduktorowi. Najgorszym, najtrudniejszym dla mnie momentem tej podróży, była przesiadka w Katowicach i szukanie po olbrzymiej stacji pociągu do Olkusza. Z późniejszych wyjazdów pamiętam pobyt w Olkuszu u cioci Zosi, w budynku obok rozlewni wody mineralnej przy głównej ulicy Olkusza wówczas 1- go Maja, dzisiaj Kazimierza Wielkiego.

Czarna Góra w Olkuszu. W okresie międzywojennym wspaniałe miejsce wypoczynku. Naturalny las, przepływające Baba potok, który wypływał na wierzch raz na siedem lat. Teraz to zjawisko jest nie do zobaczenia. Niedaleka kopalnia „Pomorzany” w Bukownie skutecznie osuszyła teren. Od kilku stuleci wydobywano rudę, której wytapiano ołów, w mniejszej ilości srebro. Wypaloną rudę składowano na hałdach. Dopiero w okresie po II wojnie światowej z tego odpadu zaczęto odzyskiwać cynk, który topi się w wyższej temperaturze niż ołów. Obecnie kopalnia jest nieczynna. Komory wydobywcze zasypuje się . Część spełnia rolę zbiorników pitnej wody dla Olkusza i bliskiej aglomerowni śląskiej. To dlatego Baba już nie wylewa co siedem lat.

Gdańsk

Moja druga, większa ojczyzna. Czasowo i terytorialnie w porównaniu  z Olkuszem i czterema latami życia w nim. W Gdańsku mieszkałem  trzydzieści cztery lata. To tutaj  życie nabrało tempa. Mignęło jak przebłysk promienia słonecznego zza chmury.

Jak zapamiętałem te pierwsze chwile?. Na początek jazda pociągiem.  To nie był wagon osobowy, raczej towarowy z przystosowany do przewozu całego dobytku. Pamiętam przetaczania, manewry w przód i w tył. Dziwna to musiała być podróż w kwietniu 1945 r. Zniszczenia wojenne a my w piętnaście dni po wyzwoleniu Gdańska już byliśmy na miejscu. Tzn. mój tata z moją starszą siostra Henryką. Nie wiem czy był z nim jeszcze ktoś z osób. które ostatecznie w czerwcu zamieszkały w Gdańsku na Siedlcach. Długo mówiliśmy Siedlice.

Zastanawiam się jak trafił na Siedlce, Jak wędrował po Trójmieście za mieszkaniem czy domem. Wiem, że był w Gdyni, w Sopocie. Na moment zajął dom tuż przy plaży  w łazienkach północnych w Sopocie. W Gdyni nie było miejsca do zamieszkania Ale już w Sopocie tak. Gdańsk, stare miast leżało w gruzach. Powędrował na Siedlce i znalazł naszą ulicę. Była w połowie zamieszkałą. Szesnaście domów bliźniaków. Zajęliśmy trzy w zasadzie z pełnym umeblowaniem. Wojna okrutnie obeszła się z Gdańszczanami. Tak było.

 Pierwsze wspomnienia z Gdańska to jazda z dworca na naczepie auta ciężarowego. W okolicy skrzyżowania ul. Zakopiańskiej i Bema obok nieistniejącego dzisiaj cmentarza  z przepięknym kutym żelaznym ogrodzeniem - to już późniejsza pamięć miejsc, idzie kolumna jeńców z rękami założonymi na głowie i obok inni żołnierze eskortujący z karabinami w rękach. A może to imaginacja możliwych historycznie sytuacji?

Kolejne wspomnienia? Wyprawa do Gdańska z sąsiadką z ulicy, która chciała pokazać nam Gdańsk i swoją kawiarnię, bar piwny? To mogła być ul. Piwna. Wąski pasek drogi bez zawalonego chodnika a po obu stronach zsypane gruzy kamienic. Niczym wąwóz. Inny obrazek już późniejszy rok 1948 Ulica Kartuska od słynnych zakrętów, aż po Gdańsk ponad kilometr gruzów i wypalonych przez Rosjan kamienic. To oni miotaczami wyganiali resztki Gdańszczan, którzy nie zdecydowali się na wojenną emigrację a ich kamienice jeszcze stały.

Na Siedlcach położonych na wzgórzach morenowych na polach więcej było wszędzie było niewybuchów, niewypałów niż ziemniaków. Niestety młodzi, nieodpowiedzialni zbierali plon wojny. Często kończyło się to śmiercią, okaleczeniem. Tak było!

Wrosłem w Gdańsk i do dzisiaj uważam go za moje ojczyste miasto. Pomogły mi w tym szkoły Podstawowa nr 30, I LO, /kilkanaście lat po mnie ukończył je Donald Tusk/. Praca w kilku zakładach Gdańska przed podjęciem nauki na Studium Nauczycielskim Wychowania Fizycznego w Oliwie. Także Dom Kultury w Oruni, w którym mieliśmy niezły zespół wokalny. Daliśmy  koncert na Długim Targu. Klaskali nam ludzie i dumny bóg mórz, Neptun.

W tzw. międzyczasie ukończyłem studia na AWF Kraków. Pomieszkaliśmy jeszcze z żoną siedem lat na Siedlcach. Pracowałem w szkole, żona w przychodni zdrowia. Byłem świadkiem rozruchów w 1968, 1971, palącego się gmachu wojewódzkiego PZPR. Jako ciekawostkę podam, że w zasadzie domów kilka zostało nie zburzonych w czasie działań wojennych z najpiękniejszej ulicy starego miasta, i ten  wówczas się palił, ludzi ewakuowały helikoptery. Pamiętam ulicę Kartuską zastawioną czołgami a my nauczyciele nie mogliśmy wypuszczać dzieci jeśli rodzice nie przyszli po nie. Paru musiało zostać na noc. Tak było.

Kraków

Pamiętam z trochę wcześniejszego okresu niż studia. To zupełnie inne miasto niż Trójmiasto z ciągami ulic, które zawsze miały na ich końcu otwartą przestrzeń. Wychodzę z dworca, wczesna wiosna, słońce, śniegu pełno na poboczach chodnika, sople lodu na dachach, kapie z nich za kołnierz. Kończy się ulica, jest następna. Krajobraz, którego w Gdańsku nigdy nie widziałem Dopiero tutaj. Wrażenie zostało do dzisiaj. Nie zmieniły go cztery lata studiów. Mieszkałem w akademiku w sercu krakowskiego Kazimierza, dawnej enklawy krakowskich Żydów. Z tej dzielnicy wyszedł pochód z „Listy Schindlera”  Pozostały po nich mieszkania, domy, które krakowianie szybko zasiedlili. Obecnie o wiele z nich w całym Krakowie toczy się prawny spór spadkobierców zagazowanych w Auschwitz, zamordowanych w niedalekim Płaszowie.

Trzemeśnia.

Z perspektywy gdańskiej wieś „zabita dechami”,  marna szkoła niegodna kształcenia naszych dzieci, nie dająca perspektyw na przyszłość. Na świecie była tylko Agnieszka, urodzona w Gdańsku. Jak do tego doszło, że postanowiliśmy emigrować na drugą stronę Polski? Na własne M-5 tak wówczas się mówiło o mieszkaniach spółdzielczych mieliśmy szanse za lat pięć. Kuzyn, który mieszkał w Myślenicach był u nas w Gdańsku i zaproponował: Dyrektorowanie na okres pięciu lat w szkole podstawowej z możliwością przedłużenia kontraktu, domek służbowy obok szkoły. Warunek szkoła jest w realizacji i trzeba nadzorować budowę, zaopatrzenie w sprzęty szkolne,  zorganizowanie jej pracy w nowych realiach. Przyjąłem propozycję. Szkoła w Trzemeśni funkcjonowała w trzech budynkach chłopskich i jednym głównym. Dałem radę wykonać plan. Pięć lat minęło szybko, a my już nie szukaliśmy innego miejsca na ziemi do mieszkania. Tutaj jest OK.

 

10 najczęściej występujących nazwisk
Artykuły
Brak nadesłanych artykułów.
Pokaz slajdów

W tym dniu
Brak wydarzeń na dziś.
Nadchodzące wydarzenia
Brak istniejących wydarzeń dla osób żyjących w ciągu 7 dni.
10 najpopularniejszych imion
Kobieta
Imię i nazwiskoLiczbaCOUNT
Maryanna2020
Anna1717
Agnieszka1616
Zofia1616
Marianna1616
Jadwiga1414
Katarzyna1414
Janina1111
Małgorzata1111
Maria1010
Mężczyzna
Imię i nazwiskoLiczbaCOUNT
Jan2828
Franciszek2121
Józef1818
Wojciech1616
Wincenty1010
Michał88
Jakub88
Stanisław88
Maciej77
Andrzej77
Ulubione